Uświęcone kłamstwo 
W dodatku do Dziennika pod tytułem „Cuda Jana Pawła II” umieszczono szeroko reklamowany artykuł pt. „Inżynier, który ukazał Wojtyle siłę małżeństwa”. Jest to reportaż o Jerzym Ciesielskim przyjacielu i towarzyszu młodego księdza Karola Wojtyły w wędrówkach po górach (podczas jednej z wypraw do Doliny Pięciu Stawów, gdy nagle załamała się pogoda, cudem uszli z życiem). Karol Wojtyła przyjaźnił się też z narzeczoną inżyniera Danutą Plebańczyk i w 1957 roku pobłogosławił ślub obojga w krakowskim kościele. Dla Karola Wojtyły – pisze Dziennik – rozmowy z Jerzym o miłości, małżeństwie, okazały się niezwykle ważne. Później jako papież przyznawał, że miały wielki wpływ na treść książki „Miłość i odpowiedzialność”, pisanej w czasie, gdy jej autor był biskupem krakowskim. Publikacja zawiera przemyślenia na temat katolickiej etyki seksualnej. W opinii Wojtyły więź małżeńską buduje nie tylko prokreacja, ale także miłość cielesna.
Ciesielski w 1966 roku związał się z ruchem Focolare. W stolicy Sudanu (pojechał tam jako visiting profesor) założył grupę Dzieł Maryi, do której oprócz katolików należeli także protestanci i prawosławni Koptowie. Po roku ściągnął do Chartumu żonę z dziećmi. W trzy lata później zginął w czasie katastrofy statku na Nilu. Wraz z nim utonęli jego syn i córka.
Przyjaciele Ciesielskiego wmurowali w kościele św. Anny w Krakowie tablicę, poświęconą pamięci Jerzego. Nazwali go Chrześcijaninem XX wieku, który swym życiem dawał świadectwo miłości Boga i bliźnich. Fundacja Źródło związana z tygodnikiem katolickim o tej samej nazwie co roku przyznaje nagrodę imienia Jerzego Ciesielskiego osobom działającym na rzecz rodzin. Na życzenie papieża portret Ciesielskiego umieszczono na tarasach papieskich Pałacu Apostolskiego. Jego proces beatyfikacyjny Kuria Metropolitarna Krakowie rozpoczęła w 1985 roku. Wkrótce potem Jan Paweł II powiedział do uczonych zebranych w Kolegiacie św. Anny: – Być pracownikiem nauki zobowiązuje! (…) Myślę o Słudze Bożym Jerzym Ciesielskim. Jego pasja naukowa była nierozerwalnie związana ze świadomością transcendentalnego wymiaru prawdy. Swoją dociekliwość uczonego łączył z pokorą ucznia wsłuchanego w to, co o tajemnicy Boga i człowieka mówi piękno stworzonego świata. Posługę uczonego – „posługę myślenia” uczynił drogą do świetności”.
Artykuł w Dzienniku wzbogaca zdjęcie czarno białe. Jest niezbyt wyraźne. Na tle zimowego pejzażu widać dwóch śmiejących się do siebie mężczyzn w wiatrówkach. Ten, który stoi trochę profilem, podaje drugiemu kij. Podpis:„Dwoje sług Bożych ks. Wojtyła i inż. Ciesielski w latach 50.”
To mój kijek
I tu jest fałszywy trop. Do autora artykułu Zbigniewa Żbikowskiego napisała wdowa po Jerzym Ciesielskim. Podziękowała za życzliwe przedstawienie zasług zmarłego męża, ale równocześnie poprosiła o sprostowanie istotnej nieścisłości – na zdjęciu, przyszłemu papieżowi towarzyszy nie Jerzy Ciesielski, ale prof. Jerzy Janik. To ważne, skoro jest zbierana dokumentacja do rozpoczętego procesu beatyfikacyjnego jej świętej pamięci męża.
Równocześnie do redakcji Dziennika zwrócił się wspomniany profesor . Wyjaśnił: Na fotografii uchwycony jest moment, gdy wręcza Karolowi Wojtyle zrobiony z gałęzi kijek narciarski; oryginalny właśnie się złamał. Zdarzyło się to w Gorcach, na przełomie stycznia i lutego 1954 roku.
– Bardzo proszę o zamieszczenie sprostowania – kończy list Jerzy Janik. Niby sprawa oczywista, a zaczęły się problemy. Autor artykułu nie raczył osobiście przeprosić za pomyłkę – tym bardziej istotną, że zdarzyła się w dodatku poświęconym osobom beatyfikowanym przez papieża. Dziennikarza wyręczyła obsługująca redakcję Dziennika kancelaria prawnicza.
Pani Ciesielska została pouczona na wstępie, że tekst sprostowania formułuje wnioskodawca, a z treści jej pisma nie wynika, które fragmenty są przeznaczone do publikacji. Zatem kancelaria nie może dokonać oceny prawnej, czy w ogóle jest możliwe zamieszczenie takiego dementi. Ponadto – informuje adwokat – artykuł powstał w oparciu o wszechstronnie zweryfikowany materiał dziennikarski. Tym samym zadośćuczyniono wymogom staranności i rzetelności dziennikarskiej. Przedmiotowe zdjęcie stanowi reprodukcję fotografii z archiwum ks. Władysława Gasidło, prałata z parafii św. Anny w Krakwie. Było uprzednio wielokrotnie publikowane przez wydawnictw Edipresse m. n. w numerze 20 „Kolekcji Jana Pawła II” w 1999 roku i nie budziło zastrzeżeń.
Wyrazem dobrej woli redakcji wobec nie odstępującej od swego żądania czytelniczki jest wysłanie kopii kwestionowanego zdjęcia do ks. Gasidło z zapytaniem, kogo przedstawia fotografia. Ale i tak, choć odpowiedź jeszcze nie nadeszła, redakcja odmawia zamieszczenia sprostowania.
Milczeniem przyklepano kłamstwo.
Wdowa i jej córka piszą list do Roberta Krasowskiego red. naczelnego Dziennika: – „Odpowiedź, którą otrzymałyśmy po 3 tygodniach czekania głęboko nas wzburzyła, gdyż stwierdzono tam, że artykuł powstał w oparciu o wszechstronnie i rzetelnie zweryfikowany materiał dziennikarski. Rzetelny dziennikarz nie powinien uchylać się od przyznania się do błędu.(…) Zapewniono nas, że ostatecznie podpis pod zdjęciem zweryfikuje ks. Gasidło, do którego redakcja się zwróciła. Jest to nieprawda. Uzyskałyśmy informacje od tego księdza, że zdjęcie zaprezentowane nie pochodzi z jego archiwum i z nikt z redakcji się z nim w tej sprawie nie kontaktował.
Również prof. Janik został zlekceważony w liście od redakcyjnego adwokata. (…) Trudno nam uwierzyć, by firmował Pan tak aroganckie i nie zawsze poprawnie po polsku sformułowania.”
I na tym korespondencja w sprawie niefortunnego zdjęcia się skończyła. Po pół roku zabiegów o ujawnienie prawdy panie Ciesielskie zamilkły. Zrozumiały, że redakcja nie ma za grosz szacunku nie tylko do nich – choć są najbliższą rodziną stawianego na piedestał bohatera artykułu – jak i nie mogących już ujawnić prawdy zmarłych – polskiego papieża i jego przyjaciela.
Redakcja Dziennika ani nie sprostowała, ani nie przeprosiła. Milczeniem przyklepano kłamstwo, które rozkolportowane w specjalnym papieskim dodatku będzie teraz żyło wiele lat, i pewnie posłuży jako rzeczowe źródło różnym osobom piszącym o polskim papieżu.
Helena Kowalik
|
|
|
|
|
Reportaż tygodnia Najlepsze reportaże Fałszywe tropy Literatura faktu Prosto z sądu Fotoreportaż Nasza kartoteka Szkółka reporterska |
|